wtorek, 27 marca 2012

Zwycięski Powrót "Górala"

Tomasz Adamek Zadanie wykonane - mógł powiedzieć po walce z Nagym Aquilerą Tomasz Adamek. Nie wygrał jednak przed czasem, a na punkty.




 Polski bokser, wracający na ring po ubiegłorocznej porażce w Witalijem Kliczką, nie dał najmniejszych szans Nagyemu Aquilerze w walce, która odbyła się w hali Aviator na Brooklynie w Nowym Jorku. Tym razem gali nie oklaskiwało tysiące kibiców jak podczas poprzednich pojedynków " Górala", a raczej kilkuset, lecz Adamek przekonywał, że przede wszystkim chce się sprawdzić po przerwie. Adamek nie powalił rywala na deski, wypunktował go, ale roztrzaskał przy tym sobie lewą dłoń. Nie wygląda to dobrze wręcz przeciwnie, musi zająć się tym lekarz. Teraz naprawdę nie wiem czy dam rade walczyć w czerwcu - mówił Adamek. Dłonie Adamka są teraz najważniejsze, a lewa wygląda okropnie.


Tomasz Adamek

W ringu nasz bokser rządził niepodzielnie. Jak podano po walce, Polak wyprowadził 676 ciosów, przy 423 rywala. 305 uderzeń Adamka doszło do celu, Aquilera trafił tylko 149 razy. Po dziesięciu pełnych ryndach sędziowie punktowali 100-90, 100-90 i 99-91 dla Adamka. Początek Tomka był jednak nerwowy, Aquilera starał się wywierać presję i szedł do przodu. Pod koniec trzeciej rundy bokser z Żywca trafił lewym sierpem (po tym uderzeniu doznał kontuzji), poprawił prawym i Aquilerę przed lądowaniem na deskach uratował gong kończący rundę. W drugiej części walki nasz zawodnik mógł sobie pozwolić na więcej. Trafiał całymi seriami, ale nie powalił rywala.



Aquilera po pojedynku stwierdził, że mimo iż przegrał jest z siebie dumny. Dodał również, że stoczył najlepszą walkę w swoim życiu. Adamek też mógł być zadowolony, bo udowodnił, że lanie od Kliczki nie rozbiło go jako boksera. Już zgłosił się pierwszy chętny do starcia z naszym zawodnikiem. Zróbmy tę walkę - napisał na jednym z portali społecznościowych były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Amerykanin Eddie Chambers. Na razie Adamek jednak musi wyleczyć kontuzję. W znacznie gorszym nastroju wyjeżdżał z Brooklynu były mistrz świata wagi ciężkiej Siergiej Liachowicz, który jeszcze niedawno był wymieniany jako potencjalny rywal Adamka. Przegrał po jednostronnej rywalizacji z Bryantem Jenningsem. Białorusin nie wyszedł do ostatniej dziesiątej rundy.

                                               napisał: Piotr Markowski


www.aktualnoscisportowe.blogspot.com

wtorek, 20 marca 2012

PODIUM NIE DLA KAMILA STOCHA

PUCHAR ŚWIATA  Martin Koch zwycięzca ostatniego konkursu, Anders Bardal z Kryształową kulą a Robert Kranjec triumfatorem lotów.

Skocznia w Planicy
Planica 2012r. finał Pucharu Świata

Główną rolę w kończącym sezon niedzielnym konkursie w Planicy o Puchar Świata odegrał wiatr. Rozegrana została tylko jedna seria, w której po skoku na odległość 222,5m zwyciężył Martin Koch. Ponieważ w ostatnim konkursie wzięła udział czołowa trzydziestka klasyfikacji generalnej, Polskę reprezentowali Kamil Stoch (199m i 11 miejsce) oraz Piotr Żyła (184,5m i 21), lecz oddali przeciętne skoki. Niekorzystne warunki nie pozwoliły Kamilowi odlecieć dalej.



Z Kryształową Kulą wyjechał z Planicy Anders Bardal. Norweg wyprzedził Gregora Schlierenzauera i
Andreasa Koflera. To najszczęśliwszy dzień w moim życiu - powiedział triumfator. W klasyfikacji lotów najlepszy okazał się reprezentant gospodarzy mistrz świata w tej konkurencji, Robert Kranjec. Kamil w całym sezonie był piąty, a w lotach szósty.



Rozegrany w sobotę konkurs drużynowy wygrali Austriacy, a Polacy zakończyli rywalizację na dobrym piątym miejscu. Żaden z naszych zawodników poza Stochem nie oddał skoku przekraczającego 200m. W przerwie pomiędzy pierwszą i drugą serią zawodów ostatni skok oddał Matti Hautamaeki. Fin w wieku 31 lat zakończył bogatą w sukcesy karierę. - Moim najlepszym wspomnieniem z Planicy jest rok 2003, kiedy ustanowiłem tu trzykrotnie rekord świata. To już koniec, nawet nie wiem czym się teraz zajmę -  powiedział wicemistrz olimpijski z Turynu.


Klasyfikacja generalna PŚ w skokach narciarskich

 16.11.2011 | 00:00

Klasyfikacja generalna Pucharu Świata w skokach narciarskich w sezonie 2011/2012

Klasyfikacja końcowa PŚ w sezonie 2011/2012 (po 26 zawodach):
 1. ANDERS BARDAL (Norwegia)        1325 pkt
 2. Gregor Schlierenzauer (Austria) 1267
 3. Andreas Kofler (Austria)        1203
 4. Daiki Ito (Japonia)             1131
 5. Kamil Stoch (Polska)            1078
 6. Richard Freitag (Niemcy)        1031
 7. Thomas Morgenstern (Austria)    1014
 8. Severin Freund (Niemcy)          857
 9. Robert Kranjec (Słowenia)        829
10. Roman Koudelka (Czechy)          796
...
19. Piotr Żyła (Polska)              267
35. Maciej Kot (Polska)              108
47. Aleksander Zniszczoł (Polska)     60
50. Krzysztof Miętus (Polska)         49
56. Klemens Murańka (Polska)          26

Klasyfikacja końcowa PŚ w lotach (po 5 zawodach):
 1. Robert Kranjec (Słowenia)        355 pkt
 2. Martin Koch (Austria)            302
 3. Simon Ammann (Szwajcaria)        278
 4. Daiki Ito (Japonia)              275
 5. Anders Bardal (Norwegia)         212
 6. Kamil Stoch (Polska)             193
 7. Thomas Morgenstern (Austria)     178
 8. Gregor Schlierenzauer (Austria)  168
 9. Severin Freund (Niemcy)          153
10. Roman Koudelka (Czechy)          124
...
23. Piotr Żyła (Polska)               43
32. Maciej Kot (Polska)               18
37. Aleksander Zniszczoł (Polska)     13
40. Klemens Murańka (Polska)           9
43. Krzysztof Miętus (Polska)          7



                                    napisał: Piotr Markowski



www.aktualnoscisportowe.blogspot.com

poniedziałek, 19 marca 2012

PIĘKNY SEZON JUSTYNY

FINAŁ PŚ Kryształowa kula trafiła do Marit Bjoergen, ale Justyna Kowalczyk w Falun raz jeszcze udowodniła, że potrafi wygrywać.

Weekend w Szwecji i finał Pucharu Świata w biegach narciarskich wyglądał jak cały sezon. W rolach głównych wystąpiły dwie zawodniczki Marit Bjoergen i Justyna Kowalczyk. Norweżka potwierdziła swoją wielką formę i przypieczętowała w niedzielę swój triumf. Natomiast w sobotę to Justyna pokazała, że styl klasyczny to jej królestwo. Polska zwyciężyła w biegu na 10 km tą techniką po raz szósty na siedem takich startów w sezonie.



Wcześniej wszystko ułożyłam sobie w głowie, zawsze tak robię.. Chciałam biec za dziewczynami, tak jak one biegły za mną przez cały sezon, potem miałam spróbować uciec, jak przyjdą siły. No i przyszły. Na niedzielę nie mam wielkich nadziei, Marit biega łyżwą lepiej ode mnie. Plan to zwycięstwo, ale tylko nad sobą- mówiła po klasyku Justyna. Polka przegrała z bólem piszczeli, wieczorem nie czuła się najlepiej, jest już zmęczona sezonem - mówił po biegu trener Aleksander Wierietielny, ale on i jego podopieczna są zadowoleni z minionego sezonu. Parę razy Justyna udowodniła, że może walczyć z Marit Bjoergen, że to jednak nie jest maszyna. Justyna 21 razy stawała na podium, wygrała aż 11 wyścigów. Już nie była cieniem Norweżki.


 Zadowolona też była Marit Bjoergen, choć i ona nie ukrywała, że celem numer jeden na ten rok był triumf Tour de Ski. Puchar Świata stawiała na drugim miejscu. Nasza biegaczka prosto z Falun wraca do Warszawy, gdzie we wtorek podda się artroskopii kolana. Zabieg, który przeprowadzi doktor Robert Śmigielski, nie powinien jednak przeszkodzić w przygotowaniu do kolejnego sezonu.


Narciarski PŚ - klas. gen. (k)

Klasyfikacja PŚ po 36 z 36 zawodów:
1.Marit Bjoergen(Norwegia)2689 pkt
2.Justyna Kowalczyk(Polska)2419
3.Therese Johaug(Norwegia)1807
4.Charlotte Kalla(Szwecja)1336
5.Kikkan Randall(USA)1273
6.Marthe Kristoffersen(Norwegia)1033
7.Krista Lahteenmaeki(Finlandia)912
8.Aino-Kaisa Saarinen(Finlandia)884
9.Astrid Uhrenholdt Jacobsen(Norwegia)877
10.Vibeke Skofterud(Norwegia)707
...
107.Agnieszka Szymańczak(Polska)4
116.Sylwia Jaśkowiec(Polska)2


                                                                 napisał: Piotr Markowski


www.aktualnoscisportowe.blogspot.com

czwartek, 1 marca 2012

Próba Narodowa

Ponad 50 tyś. kibiców obejrzało pierwszy mecz na stadionie Narodowym. Na pierwszego gola poczekamy przynajmniej do 8 czerwca, czyli do inaugurującego Euro 2012 meczu Polska - Grecja. Polacy zremisowali z Portugalią 0:0.


Polska - Portugalia 0:0. Minuta Mili (ZDJĘCIA)


Dopiero pierwszy kwadrans drugiej połowy był taki, jakiego oczekiwał od drużyny selekcjoner Franciszek Smuda. Polacy grali z szóstym zespołem świata jak równy z równym, przedostawali się pod bramkę Rui Patricio i stwarzali okazję do zdobycia bramki. Ludovic Obraniak dwukrotnie był bliski pokonania bramkarza gości. Im bliżej końca meczu tym przewaga Polaków rosła. W 85. min po akcji Adriana Mierzejewskiego ze Sławomirem Peszką i uderzeniu tego drugiego piłka cudem nie wpadła do siatki tylko zaplątała się między nogami bramkarza. Grający coraz słabiej Portugalczycy zostali wypchnięci z naszego pola karnego. W pierwszej połowie wymieniali długie podania między bezradnie biegającymi zawodnikami Smudy. Świety mecz rozegrał Wojciech Szczęsny, który przed przerwą cztery razy ratował zespół broniąc strzały Naniego i Ronaldo. To, że Szczęsny ma pewny występ na Euro 2012 jest pewne od momentu wyrzuceniu z kadry Artura Boruca.

Polska - Portugalia 0:0. Minuta Mili (ZDJĘCIA)

Dobry mecz w barwach biało-czerwonych rozegrał Damian Perquisa. W ubiegłym roku grał on bardzo słabo i niepewnie, popełniał błędy, które kończyły się bramkami dla rywali, aż w końcu przyznał, że przez wiele tygodni grał z urazem. Teraz się wyleczył i w meczu z Portugalią był jednym z najlepszych piłkarzy. Dobrze się ustawiał, asekurował, przewidywał i przecinał akcję rywali. Nie panikował i nie wybijał piłki w trybuny, razem z Wasilewskim stworzyli parę, która może zagrać na Euro. Trudno jednak oczekiwać od stoperów, aby strzelali gole. Wobec kontuzjowanego Lewandowskiego szanse dostał Ireneusz Jeleń. Przez 44 minuty snuł się po boisku, aż wreszcie Portugalczycy popełnili katastrofalny błąd.

Polska - Portugalia 0:0. Minuta Mili (ZDJĘCIA)

Lewy obrońca Coentrao kopnął piłkę w kierunku swojej bramki, piłkę przejął Jeleń, który doczekał się podania na jakie czekał od początku meczu. Kiedy wydawało się, że obejmiemy prowadzenie nie potrafił wykorzystać sytuacji sam na sam, chociaż miał mnóstwo czasu. Pytanie, kto może zastąpić Lewandowskiego na Euro zostało bez odpowiedzi. Selekcjoner ma mizerny wybór w ataku, żeby nie powiedzieć, że nie ma go wcale. Jeleń nie wykorzystał swojej szansy, dlatego selekcjoner będzie drżał o zdrowie Lewandowskiego. Bez niego siła ofensywna kadry jest praktycznie żadna. Na Euro Grecy, Rosjanie czy Czesi raczej nie zdominują Polski i nie pozwolą grać z kontry, to nasz zespół będzie musiał atakować. Tuż pod koniec Polacy oddali dwa celne strzały w środek bramki i skończyło się 0:0. Po raz ósmy za kadencji Smudy nie udało się pokonać finalistów Euro 2012. Gra z Portugalią w drugiej połowie dała nadzieje, że możemy wygrać z Grekami.
                                                         
                                                 napisał: Piotr Markowski


www.aktualnoscisportowe.blogspot.com

wtorek, 28 lutego 2012

Radwańska Podbija Dubaj

FINAŁ W EMIRATACH Po wygranej 7:5, 6:4 z Julią Goerges Agnieszka Radwańska awansowała na najwyższe w karierze piąte miejsce w rankingu WTA. Przed Rolandem Garrosem może być już na podium.


W Emiratach Polka udowodniła światu, jak cienka bywa w dzisiejszym tenisie granica między sukcesem a klęską, sławą i potępieniem. Sama bohaterka przyznała, że pod koniec pierwszego spotkania w Dubaj Duty Free Championships (suma nagród 2 mln dolarów) była jedną nogą na aucie. W starciu z Aleksandrą Woźniak uratowała się w ostatniej chwili. Odrodziła się, aby wygrać ósmy turniej w karierze i po raz kolejny zadziwić wszystkie rywalki swoją niesamowitą odpornością psychiczną. Jej rywalka Julia Goerges twierdzi, że Agnieszka zamiast twarzy ma maskę, która nie wyraża żadnych emocji. Kiedy widzę ją po drugiej stronie siatki, tracę pewność siebie - skarżyła się Niemka. Trudno rozszyfrować jej zamiary, nikt tak sprytnie jak ona nie wymusza błędów.



 Z każdym kolejnym występem Aga była coraz mocniejsza i skuteczniejsza, a gdy się rozkręci stać ją na niesamowite serie takie jak w Tokio i Pekinie. W tej chwili najmocniejsza w stawce wydaje się wiktoria Azarenka, lecz nie da się cały czas grać na najwyższym poziomie. I u niej musi przyjść moment odprężenia, a wtedy można będzie ja pokonać.

Agnieszka Radwańska w pojedynku z Niemką Julią Goerges

Jedynym zagrożeniem związanym z wyjazdem wydaje się zmęczenie. Piąta rakieta świata ostatnio intensywnie pracowała, a trzeba zachować energię na wyczerpującą wiosnę w Europie. Nadarza się niepowtarzalna szansa na skuteczne zaatakowanie podium. Azarenka odskoczyła wyraźnie do przody, ale Woźniacka słabnie z dnia na dzień, Kvitova niedomaga, a Szarapowa nie rusza się z Ameryki. Na kortach ziemnych konto Radwańskiej jest praktycznie czyste. Więc co ugra będzie jej, trzeba tylko rozsądnie dawkować emocjami i rozsądnie gospodarować siłą.

                                                   napisał: Piotr Markowski


www.aktualnoscisportowe.blogspot.com

poniedziałek, 27 lutego 2012

Nowy Rekord Polski

MISTRZOSTWA ŚWIATA W LOTACH Złoto zdobył Słoweniec Robert Kranjec i Drużyna Austrii. Nas może cieszyć tylko fakt iż nowy rekord Polski ustanowił Piotr Żyła i wynosi obecnie 232,5m.


Po kompletnie nieprzewidywalnym piątku, kiedy jury przerwało zawody po nieudanym skoku, a raczej desperackim ratowaniu się przed upadkiem Kamila Stocha, wszyscy obawiali się o sobotni konkurs. Mistrzostwa Świata w Lotach odbyły się, ale nie bez problemów. Pogoda jednak względnie pozwoliła na przeprowadzenie sprawiedliwej rywalizacji. Zaplanowane trzy serie jednak się nie odbyły i skończyło się na dwóch. Pierwsze złoto w historii Słowenii zdobył Robert Kranjec. W tym przypadku nie możemy mówić o przypadku i zaskoczeniu, bo najlepszy lotnik w klasyfikacji Pucharu Świata w sezonie 2009/10 na największej skoczni świata w Vikersund czuł się doskonale.



Pozbierał się Kamil Stoch, ale zdołał dolecieć tylko do dziesiątego miejsca. Słabiutko spisali się pozostali Polscy skoczkowie, bo żaden z trójki Piotr Żyła, Maciej Kot i Krzysztof Miętus nie weszli do finałowej serii . Zadanie to było ułatwione, ponieważ odpadło tylko dziesięciu skoczków. W sobotę widzieliśmy kilka fantastycznych lotów. Bliski pobicia rekordu świata Johana Remena Evensena (246,5m) był jego rodak Anders Fannemel, który wylądował na 244,5m. Pecha miał Austriak Martin Koch, który nie ustał skoku na odległość 244m, ale i tak sięgnął po brąz, srebro przypadło Rune Velcie. Zawody kompletnie zawalił Gregor Schlierenzauer, w sobotę dopiero osiemnasty. Dlatego w niedzielnym konkursie drużynowym nie skakał jako ostatni w drużynie. Austriacy jednak zdobyli złoty medal, Gregor był najsłabszym ogniwem drużyny, ale Koch i spółka zrobili swoje i pokonali Niemców i Norwegów.



Polacy zakończyli zawody na siódmym miejscu, bo z ogromem skoczni nie poradził sobie Maciej Kot. Nie najgorzej poradzili sobie Krzysztof Miętus i Kamil Stoch, chociaż po tym drugim liczyliśmy na zdecydowanie lepszą dyspozycję. Prawdziwy popis dał Piotr Żyła, w pierwszej serii zaliczył 223,5m i pobił rekord życiowy, ale później okazało się, że wiślak się rozgrzewał. W finale poszybował 232,5m i o dwa metry pobił rekord Polski samego mistrza Adama Małysza. Nasza kadra wraca teraz do kraju, a w przyszły weekend weźmie udział w konkursie Pucharu Świata w Lahti.

                                            napisał: Piotr Markowski


www.aktualnoscisportowe.blogspot.com

poniedziałek, 20 lutego 2012

Kliczko Obronił Pas

BOKS Chisora zmusił do dużego wysiłku Witalija Kliczkę, ale tytuł mistrza świata federacji WBC zachował Ukrainiec.

Po piątkowej ceremonii warzenia, kiedy to Dereck Chisora uderzył w twarz Kliczkę, w sobotni wieczór wypełnionej po brzegi 14 tysięcznej Olympiahalle w Monachium wyjściu Brytyjczyka towarzyszyło przeraźliwe buczenie. Gdy w ringu pojawił się obrońca pasa, pretendent nie chciał tracić ani chwili na wyprowadzenie go z równowagi. Ledwie Kliczko był między linami a Chisora był już przy nim. Potem wypluł z ust wodę prosto w twarz sekundującemu bratu Władimirowi Kliczce.



28 letni Chisora od początku walczył agresywnie, był bardzo ruchliwy ,dobrze balansował ciałem. Dlatego
stosunkowo mało przyjmował czystych, potężnych ciosów Ukraińca. Brytyjczyk nieustannie parł do przodu, próbując omijać długie ręce rywala i przedostać się do półdystansu. W odróżnieniu od poprzednich walk to Kliczko się cofał, a rywal napierał. Mistrz świata niezbyt dobrze radził sobie w półdystansie i musiał aktywnie pracować na nogach do czego nie był zmuszany przez ostatnich rywali. Z defensywy wyprowadzał jednak dużo swoich firmowych długich ciosów prostych, które pozwoliły mu wygrać większość rund. Chisora zapowiadał przed walką, że pokona przez nokaut Kliczkę w 8 rundzie i to własnie ona była jedną z najciekawszych w pojedynku. Kibice przecierali oczy ze zdumienia, bo "Del Boy" skazany na dotkliwą i szybką porażkę z o wiele wyższym przeciwnikiem, chwilami walczył jak równy z równym.

Kliczko (z prawej) i Chisora

Zgodnie z regulaminem WBC, po wspomianej już rundzie odczytano wyniki na kartach sędziów punktowych (79:73, 79:73, 79:74) wiadomo już było, ze Kliczko tej walki już nie przegra. Po dwunastej rundzie przewaga była jeszcze większa - dwukrotnie 118:110 (zdaniem dwójki sędziów Chisora wygrał dwie rundy) i 119:111 (jedna runda dla Chisory, dwie remisowe). Kliczko zwyciężył sprawiedliwie, choć rezultat można uznać za nieco zawyżony. Trzeba jednak podkreślić, że Brytyjczyk jako pierwszy bokser od czasy walki z  Lennoksem Lewisem w 2003 roku - zmusił Kliczkę do wysiłku. Chisora jeszcze w ringu zażądał od rywala rewanżu. Na razie jednak zanosi się na walkę Chisory z Davidem Haye'em w Wielkiej Brytanii. Pomiędzy tymi pięściarzami doszło bo bijatyki na konferencji prasowej po walce. Finał nie był miły - Chisora został aresztowany na lotnisku, natomiast Haye'a poszukuje policja.

                                        napisał: Piotr Markowski


www.aktualnoscisportowe.blogspot.com